Sezon 2010 pomału trzeba uznać za skończony…. pomyślałem , że warto by przeanalizować te największe wydarzenia oraz jego plusy i minusy. Najbardziej chciałbym skupić się na naszym lokalnym podwórku , od czego by tu zacząć… dla mnie najważniejszym wydarzeniem dla polskiego kolarstwa było odejście z PZKOL byłego prezesa , związek nabiera ludzkiej twarzy , oczywiście nadal nie jest to idealny twór , o czym świadczy to co działo się wokół mistrzostw świata w maratonie mtb i cała sytuacja naszej kadry na tych zawodach , ale zdecydowanie widać poprawę i chęć dobrego gospodarowania w związku.
Miniony sezon tak naprawdę był chyba jednym z bardziej udanych dla nas… spójrzmy tylko na wyniki… zacznijmy od początku – mistrzostwa świata w kolarstwie przełajowym i już o nas głośno… koniec końców skończyliśmy z brązem Marka Konwy , a niektórym z polskich redakcji została po tym wydarzeniu niesmaczna pigułka goryczy do przełknięcia , bo zbyt wcześnie pisały hymny chwalebne , jak się później okazało , ku czci doperów…. Jaka z tego wydarzenia płynie dla nas nauka ? Po pierwsze nasze kolarstwo dorównuje światowemu skoro stać nas już na dobry doping , po drugie co bardziej smutne , że wyścigi w dzisiejszych czasach nie kończą się w momencie kiedy ostatni zawodnik przejedzie przez kreskę , a dopiero kilka tygodni później po opublikowaniu wyników testów dopingowych. Kolarstwo górskie to sukcesy Polek na mistrzostwach świata – złoto Maji , brąz Pauliny Goryckiej , siódme miejsce Ani Szafraniec srebro Maji na mistrzostwach Europy , do tego mocne zaznaczenie naszej obecności zarówno przez panie jak i panów w pucharach świata , na prestiżowych zawodach XC w całej Europie , dobry występ naszych na TransAlpie , świetne wyniki i spora reprezentacja polskich teamów na Salzkammergut Trophy…. Trzeba też zaznaczyć że nasz lokalny rynek maratonów i wyścigów jest coraz więcej i to na coraz wyższym poziomie , zarówno sportowym jak i organizacyjnym , dla mnie osobiście klasą samą dla siebie są etapówki organizowane przez Grzegorza Golonkę i jego dzielną ekipę – wyścigi te skupiają na starcie największych fanatyków z całej Europy i nie tylko , ranga tych imprez rośnie z roku na rok – brawo! Myślę , że warto też zwrócić uwagę na zmianę warty , która nastąpiła w męskim XC , zawodnicy już nie walczą tylko o drugie miejsce za Markiem Galińskim , przyszły sezon pod tym kątem zapowiada się ciekawie!
Szosa…. niby wiele polskich sukcesów nie było , a jednak ja także tutaj patrzę z wielkim optymizmem , dlaczego? Największy sukces to ewidentnie mistrzostwo Europy U-23 Piotra Gawrońśkiego , daje to nam nadzieje i smaki na przyszłość. W pro tourze mam swoich stałych bywalców , a na sezon 2011 szykuje się ich jeszcze więcej , w wyścigach niższej rangi niż pro tour też były bardzo dobre występy i tutaj dla mnie najbardziej błyszczał Przemysław Niemiec , który sezonu 2011 też będzie ścigał się w gronie najlepszych , z jakim skutkiem ? Sam jestem ciekaw , na pewno nie można mu odmówić tego , że umie walczyć i wygrywać! Może to co napiszę będzie lekko na wyrost , ale ja tak to widzę , Giro d’Italia sukces teamu Liquigas to też popis Polaków! Sylwek Szmyd i Maciej Bodnar zrobili tam naprawdę wieeeeelką robotę! Dwa miejsca na podium „naszych” Włochów , popisowa jazda całego teamu , można tylko żałować że dopiero teraz okazuje się że dyskwalifikacja Franco Pelizottiego okazała się bezpodstawna , bo pewnie team miałby jedno miejsce na podium więcej na TdF , szkoda…. Ale dalej o Polakach , Dauphine Liebere …. przecież jak ja oglądałem walkę na Alpe d’Huez to w skórze Sylwestra Szmyda widziałem tych najbardziej zadziornych harcowników na podjazdach , tyle poprawek pod górę to chyba dawał ostatnio Iban Mayo , albo Chepe Gonzales…. to było świetne !
W kolarstwie torowym nie było żadnych spektakularnych wydarzeń , patrząc na wyniki mistrzostw świata 2010 , Polscy zawodnicy trzymają się w pierwszej dwudziestce , co do mistrzostw Europy , to odbędą się na początku Listopada na torze w Pruszkowie , i mooooże tam się będziemy cieszyć?
Należałoby też wspomnieć o Polskich kolarzach niepełnosprawnych , którzy osiągają bardzo dobre wyniki , można powiedzieć że są potęgą!
Oczywiście można powiedzieć , że jestem zbyt dużym optymistą i za bardzo na wszystko patrzę przez różowe okulary , ale biorąc pod uwagę to jak kolarstwo w Polsce jest traktowane , jak małe środki w porównaniu z takim PZPNem dostaje PZ?Kol to uważam , że sukcesy są naprawdę spore i tutaj należy oddać hołd zawodnikom za godziny , dni , tygodnie , miesiące , lata pracy , pasji i poświęcenia. Po udanym sezonie 2010 apetyty rosną i miejmy nadzieje , że 2011 przyniesie kolarską ucztę nawet dla najbardziej wygłodniałych!
Smacznego życzy Tomek Hoppe

zostałem już skarcony – i słusznie bo zapomniałem o dość istotnej sprawie , wyścig Trans Rockies i wielki sukces naszej pary – Szymona Zacharskiego i Filipa Kuźniaka