Jeżeli ktoś zagłębił się choć trochę w tematykę rowerową zapewne spotkał się z marką Specialized. Na rowerach tej marki jeździ wielu znakomitych zawodników zarówno w MTB jak i w kolarstwie szosowym. Wystarczy wspomnieć Sausera czy Contadora aby nie mieć wątpliwości, że najwyższą klasę rowerów Specialized doceniają najlepsi na świecie.
No dobrze, ale co ze zwykłymi ludźmi, którzy nie kupują sprzętu z najwyższej półki. Czy średnia pólka rowerów Specialized to również godna polecenia pozycja?
Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w tym artykule. Będzie to moja subiektywna ocena, poprzedzona jednak kilkumiesięczną jazdą rowerem Specialized Hard Rock Pro w wersji z 2009 roku.
Na zakup tego modelu zdecydowałem się po konsultacji i uzgodnieniu, że obecnie na rynku jest to jedna z godnych polecenia pozycji do jazdy rekreacyjnej. Wygodną pozycję na rowerze miała zagwarantować z pewnością niesportowa kierownica oraz siodełko wykonywane zgodnie z ideą Body Geometry.
W momencie zakupu Specialized HardRock Pro disc wyposażony był w:
- Rama Specialized A1
- Widelec RockShocks Dart 2
- Przerzutka tylna Shimano Deore
- Przerzutka przednia Shimano altus
- Korba Shimano FCM 361-8 42x32x22
- Kaseta 9 biegowa 11-32 – nie wiem który model dokładnie
- Hamulce tarczowe hydrauliczne Tektro Auriga Comp z tarczami 160mn.
- 26 calowe obręcze rowerowe Specialized RHD na 32 szprychy
- Opony rowerowe Specialized Fast Track LK Sport 26×2.0
- Siodło Specialized Indie XC Body Geometry
To tak po krótce części z których składał się rower.
Zmiany na początek
Właściwie tydzień po zakupie nowiutkiego „Speca” zdecydowałem się na zakup pedałów SPD. O moich początkach z nimi można zresztą przeczytać w artykule nie łam się załóż SPD.
Wybór był dość prosty Shimano PD M520. Podstawowy model na dobry początek.
Dodatkowo wyposażyłem rower w licznik Sigma BC960 a siebie w kask Lazer. Jednak nie wymagało to zmian w konfiguracji podstawowej roweru.
Pierwszy zachwyt
Po moich wcześniejszych doświadczeniach rowerowych oraz przerwie w jeździe, pierwsze wrażenia to był zdecydowanie zachwyt nad maszyną na jakieś miałem okazję jeździć.
Muszę jednak przyznać, że w jeździe rekreacyjnej i na dłuższą metę nie było rzeczy, które należałoby poprawiać regulować itp. Poza standardowym serwisowaniem łańcucha, sprawdzaniem ciśnienia w kołach rower spisywał się bardzo dobrze. Jego wielką zaletą było to, że nie przeszkadzał mi w użytkowaniu.
Nie występowały zmartwienia, nie mogę jechać bo…, czy też znowu trzeba kupić, ponieważ rower na coś nie pozwala, czy jest uszkodzony.
Przy tym gwarantował mi też wygodną pozycję jak na rower MTB, duży zakres przełożeń dzięki któremu można było sobie poradzić zarówno w warunkach górskich jak i szosy w nizinnym mieście.
Potrzeby zmian
Po okresie około miesiąca zaczęła mnie kusić zmiana chwytów, mimo że moje dotychczasowe spisywały się jak mi się wydawało całkiem nieźle.Drętwienie rąk po przejechaniu 100km nie było dla nie niczym dziwnym, w końcu nie jestem do tego przyzwyczajony.
Zmiany jednak dokonałem. Wybór tym razem padł na piankowe ritchey WCS. Przy ich wymianie chwilę się pomęczyłem i już zacząłem pomstować na swoje zachcianki. Jednak już pierwsza leśna wycieczka przyniosła kolosalną różnicę zarówno w uchwycie jak i w czasie jaki byłem w stanie poświęcić na rower.
Po małym zakupie ponownie miałem więcej energii żeby jeździć. Przejechane ponad 1000km w różnym terenie jednak dało się we znaki fabrycznym oponom. Niespecjalnie to zauważyłem przed 2 próbami gdzie stało się to bardziej istotne. Mianowicie start w maratonie MTB i jazda po Beskidach.
W obu przypadkach okazało się, że fabrycznie montowane przez Specialized opony i owszem są przyzwoite, jednak już się skończyły. Pomimo tego nadal trzymam je w razie awaryjnej potrzeby. Nadają się na prostą trasę, ponieważ trzymają się drogi bardzo wdzięcznie.
Kolejne opony do roweru to mieszanka Continentali Race King oraz Mountain king a od niedawna również Maxiss CrossMark. Jednak jedna i druga marka zasługuje zdecydowanie na osobny artykuł więc na razie zostawię ten temat.
Koniec sezonu
Tradycyjny sezon dobiegł końca wraz z Październikiem. Na liczniku roweru było ponad 3000 km i właściwie stał nadal tak jak wyjechał z fabryki. Przy czym moje kości i kręgosłup również były w całości. Co po tym sezonie uznałem za sukces.
Niestety a może wręcz przeciwnie zimą spadł śnieg. To natchnęło nas do różnych wyczynów na śniegu. O czym pisał Tomek Urban w artykułach Harce na śniegu czy też jak dobrać opony na śnieg
Kilkanaście śnieżnych wypraw a przede wszystkim zimowa sól z jezdni osadzająca się na rowerze podczas jazdy do pracy zostawiła w końcu znaczący ślad na rowerze. Amortyzator RockShock Dart 2 po tej zimie nie miał szans wrócić do czasów swojej świetności. Z pewnością jednak nie jest to wina producenta. Dopóki użytkowany był zgodnie z przeznaczeniem sprawował się naprawdę dobrze. Niejednokrotnie uchronił moje stawy przez bolesnymi wstrząsami.
Podsumowanie
Rower Specialized Hardrock Pro to solidny sprzęt za rozsądne pieniądze. Jest idealnym rozwiązaniem dla ludzi, który jeżdżą teren mieszany. Nadaje się zarówno do turystyki jak i do amatorskich startów w maratonach MTB.
Przez 4800km w bardzo zróżnicowanym terenie rower po wymianie właściwie jedynie chwytów i pedałów na SPD sprawował się bardzo dobrze. Brak bólów stawów, dobra możliwość regulacji mostka i sztycy. Bardzo przyjemna geometria ramy. Polecam nawet osobom, które nie przepadają za pozycją na rowerze MTB.
W trakcie 1,5 sezonu z powodu zużycia/uszkodzenia musiałem wymienić:
- 3 łańcuchy
- 2 kasety (tutaj moja wina, jedna kaseta została wykończona w sezonie zimowym)
- Przednią przerzutkę (była sprawna jednak zmieniłem na dolny naciąg)
Tylna przerzutka
Tutaj należy wspomnieć kilka słów. W standardowej wersji mimo podawanej specyfikacji nie było przerzutki z grupy Alivio a Deore. Przerzutka Deore z długim wózkiem okazała się być niezwykle wytrzymałym sprzętem.
W swojej karierze przeszła 3 urwane haki, wkręciła się 2 razy porządnie w koło i nadal pracowała. Po ostanim urwaniu haka na grubej gałęzi i porządnym skrzywieniu przerzutki nie pracowała już prezycyjnie, ale w pełnym zakresie przerzucania dojechałem ponad 40km w terenie do domu.
Wprawdzie obecnie przesiadłem się na XT ze średnim wózkiem, jednak jestem pod wrażeniem pracy przerzutki zamontowanej fabrycznie w rowerze.
Poza tym zmiana opon, jednak obecnie zmieniam je w zależności od terenu w jaki się wybieram a nie tylko zużycia bieżnika.
Gdybym miał podsumować ten model jednym zdaniem? Specialized składa dobrze nie tylko rowery zawodnicze, ale z pewnością niezawodne.
Jarek Ziółkowski

Ale chamsko zmontowane zdjęcie w podsumowaniu, to nie świadczy za dobrze o wiarygodności tego testu.